poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Stay Strong

Rozdział 1
*Sara*
Moje marzenia się spełniają! Nie dawno jeszcze nie wiedziałam że naprawdę może się to zdarzyć. To dziś! Dziś wraz z mamą i moją przyjaciółką jeszcze z czasów podstawówki Marysia ale mówię na nią Mary przeprowadzania się do Anglii. Szczegółowo to chyba do...
Z moich przemyśleń wyrwała mnie przyjaciółką.
-Hej zbieraj się za 10 minut musimy być na lotnisku- oznajmiła z entuzjazmem na twarzy
-Już idę- powiedziałam biorąc rzeczy i zchodząc na dół.
Po wyjściu z domu udałyśmy się do taksówki. Jechałyśmy nie wiem tak z... 5 minut na szczęście mieszkałam nie daleko lotniska.
-Dobra dziewczyny wy tu poczekajcie a ją pójdę nas zameldować by skierować się do sprawdzania bagaży- oznajmiła moja mama zostawiając nas przy wejściu.
-To co? Idziemy usiąść?- spytała moja 'siostra' pokazując na wolne miejsca. Oczywiście poszłyśmy usiąść. Bo do cholery jesteśmy padnięte a do tego jest 7 rano. Tak naprawdę to ją jestem padnieta Mary spała sobie w najlepsze przez całą noc a ją tylko przez godzinę. Mary tak naprawdę znam na wylot. Mieszkałam z nią przez ostatnie 4 lata bo jej rodzice wyjechali do Holandii do pracy a ona nie chciała się roztać że mną.
-Dobra idziemy- oznajmiła moja mama kierując się w stronę miejsca sprawdzania bagaży. Poszłyśmy za nią. Po wykonaniu wszystkich czynności udałyśmy się do samolotu. Ja siedziałam koło Okna i Mary. Moja mama siedziała gdzieś na przodzie a w samolocie było chyba z 15 osób nie licząc z nami. Wszyscy to mieli słuchawki albo że sobą rozmawiali. Poszłam w ich ślady i założyłam słuchawki i włączyłam muzykę. Lubię się czasami odizolować od ludzi. Ale mam też taką osobowość że nie lubię gdy ktoś mi przeszkadza gdy czytam słucham muzyki i w podobnych rzeczach które mnie uspokajają. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
-Wstawaj!- budziła mnie blondynka
-Coś się stało?- powiedziałam przecierając oczy
-Wylądowaliśmy!- Krzyknęłam a ją od razu wstałam i przekierowałam się w stronę wyjścia.
Gdy wyszłyśmy z samolotu moja mama podeszła do dużego samochodu. Że co kurna? Skąd taki zarąbisty samochód wstrząsnęła? Nie wiem i chyba nie chce wiedzieć.  Wyszłyśmy do pojazdu i skierowałyśmy się do domu... Jechałyśmy z... 4 godziny! Tyle ile z Warszawy do Gdyni więc sory. Wylądowałyśmy w Londynie a teraz gdzie my Kurna jesteśmy? Po długiej jeździe dojechałyśmy do dużego białego domu.
-Jeśli ma być tak samo w środku to ją się rozpływam- oznajmiłam biorąc za klamkę. Gdy weszłam nie uwierzyłam jak w snach!
-Idźcie na górę!- krzyknęła moja mama a my o mały włos się nie pozabijałyśmy wchodząc na górę. Na każdych drzwiach była karteczka a tu toaleta a tu strych.
-O mój pokój!- Krzyknęłam i otworzyłam drzwi od pomieszczenia. Trochę się rozejrzałam i zauważyłam że mam tam nowe ciuchy a mama mi nową fishke kupiła.
-Idziemy po jeździć?- spytała mnie blondynka trzymając w ręku żółtą fishke.
-No pewnie ale najpierw się przebierzmy- oznajmiłam po czym dziewczyna wyszła z pokoju a ją się przebrałam.
Po chwili przyszła do mnie i ruszyłyśmy w stronę skateparku bo po drodze go omijałyśmy więc wiemy gdzie to jest.
-To co która będzie pierwsza na miejscu?- spytałam po czym się odepchnełam i pojechałam dalej.
Był remis... Ahh.. Może dlatego że zamiast się ścigać gadałyśmy i się śmiałyśmy... Całe my. No bo przecież Mary nie da wygrać młodszej... Całą ona.
-Zaczynamy?- spytałyśmy siebie na wzajem stojąc na rampie
-No pewnie- odpowiedziałam i ruszyłyśmy.
Włączyłam telefon podłączyłam słuchawki. Potem je podłączyłam i wpóściłam na łuż na szczęście miałam głośny głośnik.  Zagapiłam się na chwilę na dziewczynę która się popisywała i... Wpadłam na chłopaka.
-Przepraszam, bardzo bardzo cię Przepraszam- tłumaczyłam wstając z chłopaka
-Spokojnie nic się nie stało przy najmniej miałaś miękkie lądowania- oznajmił i zaczął się śmiać
-Mam na imię Sara mam wrażenie że cię znam?- spytałam
-Możliwe mam na imię Leo- oznajmił a mi wszystkie wspomnienia wróciły
-To... Ja chyba pójdę na razie- oznajmiłam
-Choć idziemy Mary- Krzyknęłam do siostry po czym udałyśmy się w stronę domu.
*Mary*
Sara się jakoś dziwnie zachowuje muszę sprawdzić co jest.
-Ej młoda co jest?- spytałam
-No..bo..- już chciała powiedzieć ale przerwał jej... LEONDRE DEVRIES!?
*Sara*
Już chciałam jej powiedzieć ale poczułam czyjąś dłoń na ramieniu.
-Zostawiłaś to- oznajmił chłopak dając mi bransoletkę z moim imieniem
-Dziękuje- oznajmiłam i poszłam dalej
-A może chcecie się jutro gdzieś przejść w końcu są wakacje- powiedział pod biegając do nas
-Możemy- oznajmiła Mary a ją się spojrzałam na nią spojrzeniem 'Zabije cie'
-Dobra to jesteśmy umówieni jutro o 13 w skateparku- oznajmił chłopak i poszedł w przeciwną stronę.
-To co się stało? Nie dokończyłaś- oznajmiła dziewczyna
-On się stał!- powiedziałam w stronę domu sama bez przyjaciółki.  Nie może tak być mamy tylko siebie noi moja mamę oczywiście nie dość że ona nie widzi się z rodzicami od kilku lat to ją jej problemy sprawiam.
-Przepraszam- powiedziałam podchodząc do dziewczyny
-Nic się nie stało ale czemu tak na niego zareagowałaś?- spytała
-No bo Pamiętasz ten koncert BAM w listopadzie 2015 roku?- spytałam z nadzieją że nie
-No pewnie- oznajmiła. Cholera...
-No... To tak jak by widzisz że się zmieniła?- znów spytałam
-Tak i to o wiele- oznajmiła
-No to wtedy gdy miałam jasną bardzo jasna karnację i brązowe włosy. Na tym koncercie... O jezu! Po prostu ją się podknełam on mnie złapał i przytulił potem tam coś mówił ją nie zrozumiałam- oznajmiłam
-I co w tym takiego złego?- spytała
-właśnie nie wiem- oznajmiłam i zaczęłam się śmiać
Wróciłyśmy do domu śmiejąc się i wygłupiajac. Zjadłyśmy kolację i poszłyśmy spać.
        •Rano•
Wstałam o 12. Poszłam na dół gdy zchodziłam po schodach zagapiłam się na drzwi od pokoju Mary i się podknełam.
[...] ale złapał mnie nikt inny tylko brunet.
-Nic ci nie jest?- Spytał troskliwie.
-Nie nic a tobie?- spytałam wstając z chłopaka
-Nie ale widzę że nic się nie zmieniło i nadal na mnie wpadasz- oznajmił
-Ale jak to zmieniło?- spytałam
-No a wtedy na koncercie to byłaś ty nie zapomniał bym tak fajnej dziewczyny- oznajmił patrząc w ziemie
-Dzięki ale ja muszę już iść- oznajmiłam i poszłam do pokoju.
Po wykonaniu wszystkich porannych czynności wróciłam do salonu nikogo tam nie było. Więc jak to ją włączyłam muzykę. Ale nie jakąś tam zwykła muzykę tylko sama melodię i zaczęłam śpiewać to co wpadło mi do głowy.
            Potykając się o kłody na mej drodze
            Stałeś ty podnosząc i trzymając na duchu
            Nie puściłeś lecz przy 100 razie miałeś dość i powiedziałeś:
Nie dokończyła.... Obróciła się i zobaczyłam bruneta który powiedział:
-Będę cię trzymać i podnosić lecz obiecaj mi coś że będziesz przy mnie codziennie z uśmiechem na twarzy- oznajmił
-Skąd ty.. Tu!- Krzyknęłam
-Ja go wpóściłam- oznajmiła Mary jak z ziemi by wyszła
-Przepraszam możemy te spotkanie przełożyć na jutro źle się czuje- oznajmiłam ale tego nie kupili
-Jak chcecie możecie wziąść deski bo ja i Charlie bierzemy- oznajmił
-I Kurna Charlie jeszcze potrzebny- wyszeptałam
-Nie ważne idziemy- powiedziała Mary biorąc nasze Fishki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz